„Stacja: Metro Poniatówka” – wywiad z A. Kramarską, szefem 2015

Z Anną Kramarską rozmawia Mateusz Ducki (tekst ukazał się w Brudnopisie 3/2015)


 

Od jedenastu lat w naszej szkole odbywa się Doroczny Uczynek Charytatywny, a za jego organizację ze strony uczniów odpowiada przewodniczący VoLOntariatu. Co roku funkcję tę obejmuje osoba z klas drugich. W tym roku wybór padł na Annę Kramarską, uczennicę klasy II b.

Mateusz Ducki: Co zwykle mówisz ludziom, kiedy masz się krótko opisać?

Anna Kramarska: Mówię, że szkolnie jestem mat-fizem z zamiłowaniem do języków obcych, szefową fotografów w „Brudnopisie” oraz twórczynią nowej strony internetowej naszej szkoły. Prywatnie, w wolnych chwilach, planuję dalekie podróże, w czasie których mogłabym zrobić dobry użytek ze swojej kamery. Kocham język niemiecki, komputery i oczywiście moich nowych podwładnych.

Skąd pomysł, by w roku szkolnym 2014/2015 zostać przewodniczącą VoLOntariatu i jednocześnie organizatorką DUCHa?

Po zeszłorocznym DUCHu zebrałyśmy się w kameralnym kobiecym gronie i rozprawiałyśmy o organizacji tego wydarzenia oraz o błędach, jakie popeł- niono. Co więcej, miałyśmy pomysły, jak uniknąć powtórzenia tych pomyłek i sprawić, by DUCH 2015, za który odpowiedzialny będzie nasz rocznik ’97 był dużo lepszy niż poprzedni. Udało się nam nawet podzielić między siebie funkcje, które miałybyśmy pełnić i od września planowałyśmy rozpocząć dzia- łania. Sprawy skomplikowały się tuż przed wyborami, gdy obie moje partnerki wycofały się ze współpracy. Zostałam sama, ale postanowiłam, że ja nie odpuszczę. Zgodnie z początkowymi zamierzeniami miałam zająć się jedynie sekcją promocji, bo na to miałam pomysł, ale w nowej sytuacji zdecydowałam, że przedstawię Panu Profesorowi Marianowi Jaroszewskiemu projekt zakładający moje dowodzenie. Projekt został zaakceptowany i jestem teraz, kim jestem. Nigdy nie byłam do końca pewna, czy tego chcę, ale teraz nie żałuję swojej decyzji.

Niemal zawsze szefami VoLOntariatu były kobiety. Postanowiłaś podtrzymać tradycję. Ale jak myślisz, dlaczego tak się dzieje, zwłaszcza że w zeszłym roku tylko jedna sekcja miała szefa płci męskiej?

Bo kobiety są lepsze (śmiech). A tak naprawdę to nie wiem. Nie sądzę jednak, by wyborem przewodniczącego kierowały jakiekolwiek uprzedzenia płciowe, bo dowodzenie i organizacja różnych wydarzeń stereotypowo nie należą do zajęć żeńskich. Poza tym teraz mamy trzech szefów płci męskiej, z których jeden pretenduje do bycia moim nieoficjalnym zastępcą, więc nie dostrzegam żadnych przejawów dyskryminacji.

Jakie w takim razie były kryteria wyboru szefów sekcji?

Wybór nie był trudny, choć musiałam go dokonać w bardzo krótkim czasie. Paweł Suchomski, odpowiedzialny za kawiarenkę i grilla, oraz Krzysztof Grzelak, zajmujący się programem artystycznym, zgłosili się do mnie sami, od razu po ogłoszeniu wyników wyborów. Monikę Szafrańską i Igę Markowską, zajmujące się odpowiednio dekoracjami i promocją, wybrałam pod wrażeniem kilku zeszłorocznych spotkań z nimi. Uznałam, że są to osoby zaangażowane w życie szkoły i odpowiedzialne, więc mogą należeć do „duchowej” elity. Wizerunek powierzyłam doświadczonemu grafikowi, Uli Sławiń- skiej, oraz jednej z najbardziej zorganizowanych osób, jakie znam, czyli Oli Marciniak. Szefową sponsoringu miała być pierwotnie dziewczyna, którą uważałam za najlepszą kandydatkę do tej roli, ale ostatecznie jej stanowisko przejął Mateusz Ducki, zajmujący się również sceną. Nie wolno mi jeszcze zapomnieć o Magdzie Ostrowskiej, mającej – według czerwcowego projektu – objąć szefostwo całego DUCH-a. Przydzielenie jej jednej z sekcji było dla mnie oczywiste.

Mówiłaś o pomysłach, jakie masz na to, by tegoroczny DUCH był lepszy. Zdradzisz nam trochę?

Przede wszystkim chcę podkreślić, że DUCH to nie jest nasza wewnętrzna impreza szkolna, organizowana z okazji końca roku, lecz otwarte wydarzenie charytatywne, na które może przyjść każdy, kto tylko ma ochotę. W związku z tym w tym roku program artystyczny zostanie uło- żony tak, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Muzyka rockowa jest dobrą muzyką i sama jestem jej fanką, ale sporo osób skarżyło się w zeszłym roku, że zabrakło urozmaicenia. Poza tym bardzo ważny jest dobry kontakt z beneficjentem. Przecież w zeszłym roku większość osób nie wiedziała nawet, dla kogo zbieramy pieniądze. Dlatego chcemy niejako wrócić do źródeł i sprawić, by DUCH 2015 miał kształt podobny do tych pierwotnych. Jednym z zadań sekcji promocji na listopad było przygotowanie krótkiego wywiadu z mamą naszej beneficjentki – Natalii Pataj. Chcemy go później wysyłać do naszych potencjalnych sponsorów, by przybliżyć im ideę Dorocznego Uczynku Charytatywnego oraz zachęcić do pomocy. Oprócz tego posłuży nam do przedstawienia jej osoby uczniom naszej szkoły, by podnieść świadomość społeczną. Kolejną sprawą jest aukcja, gdyż to ona, a nie występy zaproszonych kapel, jest gwoździem programu. Najważniejszą dla mnie inwestycją jest zatrudnienie dobrego prowadzącego, który zaangażuje publikę i będzie w stanie podnieść ceny licytowanych przedmiotów.

Każda edycja DUCHa ma swój motyw przewodni. Jaki będzie w tym?

Metro. Na środku holu ma powstać pociąg, w któ- rym będą mogli siedzieć goście i który będzie oświetlał scenę, tak by w Poniatówce zapanowały prawdziwie undergroundowe klimaty. Innym nawiązaniem będzie cover piosenki pochodzącej z musicalu Metro, którą chcemy rozpocząć całą imprezę.

Dlaczego akurat taka tematyka? Czy ona zapewni sukces imprezie?

Nie wiem. Pomysł pochodzi z czerwca, kiedy nawet nie rozważałam kandydowania na przewodniczącą VoLOnatriatu. Metro wydało mi się czymś charakterystycznym dla Warszawy i aktualnym ze względu na budowę i otwarcie drugiej linii. Poza tym jest to z pewnością niespotykana tematyka i wierzę, że ta właśnie oryginalność przyczyni się do sukcesu. Jednak dopiero, kiedy zdecydowałam się na taki temat przewodni, zobaczyłam, ile możliwości on ze sobą niesie. Mogę więc powiedzieć, że wybór był podyktowany chwilą inspiracji.

Jak bardzo zmienił się Twój plan dnia, odkąd zostałaś przewodniczącą? Odczuwasz dodatkowy ciężar z powodu organizacji tak dużej imprezy? Jak odnajdujesz się w nowej roli?

W pierwszym tygodniu mój plan dnia zmienił się o 180 stopni, wszystko wywróciło się do góry nogami. Zwiększyła się odpowiedzialność, pojawił się stres. Z czasem przyzwyczaiłam się jednak i wypracowałam sobie nowy schemat organizacji pracy. Spędzam teraz zdecydowanie więcej czasu na kontaktowaniu się z ludźmi, bynajmniej nie w celach prywatnych. Zaczęłam nawet mieć już dość Facebooka (śmiech). Na każdy dzień mam wyznaczone cele do realizacji. Przerwy spędzam, załatwiając takie, czy inne sprawy. W nowej roli odnajduję się naprawdę dobrze, ale nie zaskoczyło mnie to specjalnie, ponieważ już wcześniej miałam do czynienia z organizacją różnych wydarzeń, choć może nie na tak dużą skalę. Jedno wiem na pewno: to nie jest robota dla osób cichych i nieśmiałych.

Jak postrzegasz siebie w roli zarządzajacego „zasobami ludzkimi”? Jak podchodzisz do tego nowego wyzwania?

Moimi najbliższymi współpracownikami, czyli szefami sekcji, są osoby zaufane i wierne, więc nie mogę narzekać na brak zaangażowania z ich strony. Myślę, że w tej kwestii więcej problemów mają oni – muszą zorganizować grupę słabo sobie znanych osób. Nie wtrącam się do metod, jakie stosują, dla mnie liczą się efekty i terminy przy wykonywaniu zleconej im pracy. Przyjęłam zasadę, że przekazuję szefom, co chcę uzyskać od ich sekcji, w metodykę zadań natomiast nie ingeruję. Daję im wolną rękę. Sprawą nad którą myślę intensywnie już od dłuższego czasu jest to, jak zaangażować w jakiekolwiek działania innych uczniów naszej szkoły. Cieszyłam się, gdy nie miałam problemu z wyborem szefów sekcji, ale poza nimi zgłosiło się dużo mniej uczniów, zwłaszcza z rocznika ’98, niż w zeszłym roku z mojego rocznika. Nie wiem, z czego wynika to, że obecne pierwszaki są mniej zaangażowane w życie szkoły niż ich starsi koledzy, ale na pewno będę próbowała ich jakoś przekonać.

Czy zeszłoroczna przewodnicząca (Zuzanna Lawera – przyp. Red.) przekazała Ci jakieś rady, wskazówki?

Zuzia skontaktowała się ze mną tuż po tym, jak oficjalnie objęłam pieczę nad organizacją DUCHa i już następnego dnia przekazała mi wszystkie materiały z zeszłego roku, jakimi dysponowała. Cały czas jesteśmy w kontakcie i wiem, że mogę polegać na jej wiedzy i doświadczeniu. W listopadzie zaproponowała mi nawet, abym zaanga- żowała VoLOntariat w akcję zbiórki pieniędzy na bezdomne zwierzęta. Jeśli chodzi zaś o szefów sekcji, to dział sponsoringu jest w stałym kontakcie z Gabrysią Czechowicz, która przekazuje im wskazówki, uwagi i sugestie.

Jak wygląda współpraca z Samorządem Uczniowskim?

Mateusz Ducki jest czynnym działaczem samorządowym i zawsze mogę liczyć na jego kontakty i zaangażowanie. A sam przewodniczący, Adam Grzegrzółka, jest otwarty na współpracę i chętny do udzielenia każdej formy pomocy.

Czy z obecnym doświadczeniem jesteś w stanie przekazać jakieś rady przyszłym rocznikom?

Oczywiście! Od pewnego czasu myślę nawet nad spisaniem małego, podręcznego i nieoficjalnego poradnika dla moich następców. Powiem więc w skrócie. Po pierwsze, uważajcie, kogo wybieracie na swojego zastępcę, bardzo uważajcie (śmiech). Będzie to osoba, z którą przez najbliż- szy rok będziecie musieli się codziennie komunikować, więc lepiej, żebyście wybrali do tej roli człowieka, którego tolerujecie i którego nie będziecie mieli dosyć po pewnym czasie. Po drugie, nie ma czegoś takiego, jak zbyt wczesne działanie. Sponsorów należy szukać już od listopada, podobnie jak prowadzących aukcję. W grudniu firmy ustalają swoje budżety na kolejny rok kalendarzowy i wtedy najłatwiej jest wywalczyć jakiekolwiek pieniądze. Poza tym w prośbach o dofinansowanie bądźcie do bólu konkretni. Potencjalni sponsorzy muszą mieć wszystkie informacje podane jak na dłoni. Po trzecie, największe zyski przynosi aukcja, która jest jednocześnie najważniejszym punktem w programie DUCHa, więc należy ją promować już od maja, a wcze- śniej wybrać idealną osobę do jej prowadzenia. Odpowiedni, charyzmatyczny człowiek jest w stanie zebrać tysiące złotych. W kwestii promocji istotne jest również, kogo zapraszamy na imprezę. DUCH to wydarzenie charytatywne i – nie ukrywajmy – najbardziej zależy nam na ludziach gotowych zostawić u nas trochę swojej gotówki. Dobrze ułożony program powinien zadowalać zarówno młodzież, jak i dorosłych. W tej kwestii znam jednak jeszcze tylko teorię i opieram się na domysłach. Więcej będę mogła powiedzieć w czerwcu.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję i zapraszam wszystkich do włączenia się w organizację tej wspaniałej imprezy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>